sobota, 13 marca 2021

Prymas Rodziny 11

 


DO RODZICÓW KATOLICKICH

W SPRAWIE RELIGIJNEGO WYCHOWANIA
DZIECI I MŁODZIEŻY

 

[Gniezno-Warszawa, 15 sierpnia 1951]

 

          Umiłowani w Panu Rodzice katoliccy! Rodzice Bożych dzieci.

 

          Upłynęło już tyle wieków od chwili, gdy Chrystus Pan wygłosił w świątyni jerozolimskiej podczas Święta Namiotów te piękne słowa: „Jam jest światłość świata, kto idzie za Mną, nie chodzi w ciemnościach, ale będzie miał światłość żywota” (J 8,12). Przez tyle wieków nikt nie zdołał, ani mądrością swoją, ani siłą przyćmić tego światła. Cokolwiek ludzkość wymyśliła, było świetlane wtedy tylko, gdy zapożyczało sobie promieni od „światłości prawdziwej, która oświeca każdego człowieka na ten świat przychodzącego” (J 1,9). W blasku świateł Bożych wychowały się narody ery chrześcijańskiej. W promieniach tych świateł chodził przez tysiąc lat naród polski. Nasi praszczurowie, dziadowie i ojcowie donieśli wam te Boże wici, którymi rozpromieniało życie wasze. Dziś do was, rodzice katoliccy, należy wykrzesać ze swej chrześcijańskiej duszy światła Bożej prawdy i opromieniać nią życie dzieci waszych. Bo życie z Boga „jest światłością ludzi” (J 1,4) i dla waszych dzieci.

          W tych dniach dziatwa nasza podejmuje nowy okres trudu w poszukiwaniu światłości prawdziwej. Pragniemy w tym liście naszym pełnym troski pasterskiej przypomnieć wam, rodzice katoliccy, że nowy ten trud będzie błogosławiony wtedy tylko, gdy podjęty będzie w imię Boże, gdy dopełniać się będzie w zasięgu Bożej prawdy, gdy wychowanie dzieci Bożych będzie się odbywało po Bożemu.

          Oto kilka myśli do rozważenia.

 

I. CZŁOWIEK MA PRAWO BYĆ WYCHOWANY PO BOŻEMU

 

1. Człowiek w istnieniu swoim staje naprzód wobec Ojca wszechrzeczy. Bóg bowiem od wieków chciał istnienia i życia człowieka. Jak Ewa, tak każda matka, poczyna człowieka przez Boga. Tylko Bóg od wieków zaplanował człowieka, określił mu czas i miejsce życia. On to sprawił, że cząsteczka energii życiowej, którą Bóg powołał do bytu, nie zagubiła się w wielkim rozmachu rozbudzanego przez wieki życia, ale dotarła do naszych czasów i dała początek naszemu człowieczeństwu. Człowiek ma w swej naturze Boże moce, wszystkimi swoimi władzami – rozumu, woli, serca, oczu, warg i słuchu – rwie się ku Bogu Ojcu. W tym dążeniu nie może być przez nikogo zahamowany. Byłoby to największą krzywdą odgradzać człowieka – dziecię Boże, od Boga Ojca, zasłaniać człowiekowi możliwość poznania Boga i dążenia doń. Człowiek odgrodzony od Boga byłby niewolnikiem, choćby korzystał z wszelkich wolności.

 

2. Człowiek jest nie tylko dzieckiem Boga, ale i bratem innych dzieci Bożych. To braterstwo tak wiąże ludzi przez wspólną naturę – rozumną, wolną i miłującą – przez wspólne pragnienie prawdy, dobra i miłości, że stanowi najsilniejszą więź społeczną. I choćby człowiek odgrodzony był od swoich braci granicami, językiem, kulturą, światopoglądem, zawodem czy religią, to zawsze odnajdzie swą wspólnotę z ludźmi w jednym Ojcu niebieskim. Wiara w Boga Ojca zawsze jednoczy ludzi uczuciem braterstwa. Nie można pozbawić człowieka tej wspaniałej mocy. Braterstwo ludzi na pniu ojcostwa Bożego musi być fundamentem wychowania.

 

3. Człowiek ochrzczony w Kościele staje się nadto członkiem nadprzyrodzonej rodziny katolickiej, której Głową – Jezus Chrystus. Odkupieni krwią Jego, jesteśmy wszyscy spokrewnieni z Chrystusem i ze wszystkimi braćmi i siostrami Jego. Chrystus dla nas szczepem winnym, a my Jego latorośle. Przyrodzona wspólnota między ludźmi jako dziećmi Boga ubogacona jest przez wszystkie łaski nadprzyrodzonej wspólnoty Kościoła. „W jednym Duchu wszyscy ochrzczeni … w jedno ciało … wszyscy jednym Duchem napojeni” (1 Kor 12,13) – nie możemy odkąd być rozdzieleni. Żaden katolik, ubogacony takimi więzami wspólnoty, nie może wyrzec się tego bogactwa, mocą którego żyje. Rodzice katoliccy nie mogą wyrzec się tej nadprzyrodzonej wspólnoty ze swoimi dziećmi. Żadna społeczność ludzka, rozumnie kierowana, nie może wyrzec się takiej pomocy w umacnianiu swej wspólnoty. Kościół sam nie może zrzec się prawa umacniania tej więzi, bez odstępstwa od najbardziej istotnego rysu swego charakteru i posłannictwa.

          Człowiek i jako dziecko Ojca wszechrzeczy, i jako brat dzieci Bożych, i jako członek Kościoła Chrystusowego – musi być wychowany po Bożemu.

 

S. WYSZYŃSKI, Do rodziców katolickich w sprawie religijnego wychowania dzieci i młodzieży, [Gniezno – Warszawa, 15 VIII 1951], w: Dzieła zebrane, t. 1, 1949-1953, WSD, Warszawa 1991, s. 164-165.

 

(Kolejna myśl z tego listu do rozważenia za tydzień)

 

          Wychowanie katolickie dzieci i młodzieży było w latach powojennych bardzo trudne, szczególnie w większych miastach, gdzie utrwalacze władzy ludowej nie szczędzili wysiłków, aby dzieci i młodzież nie miała okazji uczęszczać na lekcje religii czy Msze święte niedzielne. Na wsiach było to trochę mniej intensywne.

          W rzeczywistości, pomimo zerwania przez władze PRL konkordatu zawartego pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Stolicą Apostolską, nauczanie religii po roku 1945 odbywało się nadal w szkole publicznej. Podstawę prawną stanowił art. 120 Konstytucji Marcowej, który został utrzymany w mocy okólnikiem nr 50 ministra oświaty Czesława Wypycha z 13 września 1945 roku. Jednocześnie w tym dokumencie zmieniono status nauczania religii, która przestała być przedmiotem obowiązkowym. Znalazły się tam również dyrektywy odnośnie tworzenia szkół bez nauczania religii, które oddawano pod zarząd powstałego w roku 1949 "Towarzystwa Przyjaciół Dzieci". Coraz częściej, wbrew woli rodziców, w myśl instrukcji programowej z 12 czerwca 1950 roku, dokonywano rekrutacji do szkół TPD i naukę religii usuwano.

Akcja eliminowania nauki religii nie ustała, mimo że w porozumieniu zawartym pomiędzy przedstawicielami Rządu PRL i Episkopatu Polski w roku 1950 odnośnie nauczania religii stwierdzono w punkcie 10, że "Rząd nie zamierza ograniczać obecnego stanu nauczania religii w szkołach". (źródło powyższej informacji: www.opoka.org.pl)

To była farsa i „przykrywka” dla działań komunistycznych władz, które w myśl ich mentorów: świat stał na materialnych wartościach wypracowanych przez kolektyw robotniczy, a nie na sferze duchowej, gdzie religia uważana była za „opium dla ciemnego ludu”. I nic innego nie powinno zakrzątać umysłów klasy robotniczej, ich dzieci i młodzieży.

Dzisiaj ta sama sytuacja istnieje w Polsce, chociaż procesy laicyzacji społeczeństwa polskiego dzieją się na drodze bardziej subtelnej „rewolucji o prawa wolności”, jednak tej zniewalającej. I znowu zjawisko to ma większe natężenie w miastach niż na wsi, gdzie dzieci i młodzież zachowują większy szacunek do wiary i Kościoła, wyniesiony z ich domów rodzinnych. Dlatego też słowa Sługi Bożego, Błogosławionego Stefana Kardynała Wyszyńskiego z przed 70-ciu laty, pozostają nadal bardzo aktualne, a czerpanie z nich mądrości dla dobra narodu - konieczne.

                                                                                                (Piotr Kryś)

 

(Znalezione w Internecie/ źródło: Instytut Prymasowski)

sobota, 6 marca 2021

Prymas Rodziny 10

 

„Można bez żadnej pomyłki odpowiedzieć, że Jej wola i troska dotyczy zawsze sprawy Jej Syna, Jezusa Chrystusa. Tak było, gdy jako Dzieciątko Boże z Niej się narodził, a Ona Go karmiła, pieściła, wychowywała. Tak było, gdy poprzez drogi apostolskie doszedł aż na krzyż, pod którym Matka Jego mężnie stanęła. I tak jest teraz, gdy Chrystus żyje w swoim Kościele, w którym obecna jest również i działająca Matka Chrystusowa i Matka Kościoła, Maryja. Jeśli więc pytamy, o co się dzisiaj Ona najbardziej troszczy, przychodząc do waszych domów, to trzeba odpowiedzieć – o Kościół swojego Syna, o Jego życie w Waszych rodzinach i w Waszych duszach, o żywą wiarę dzieci i młodzieży, a przez rodziny – o wiarę i życie Boże w całej naszej Ojczyźnie.

Wiecie dobrze, Najmilsi, jak wielkie jest zagrożenie wiary naszego Narodu przez systematycznie prowadzoną laicyzację i ateizację. Trwa bezustanna walka z wiarą w sercach dzieci i młodzieży. Na tę walkę przeznacza się olbrzymie fundusze, płynące z podatków wierzącego Narodu, które służą i temu, aby zabijać Boga w sercach wierzących. Podejmuje się wysiłki, aby wydrzeć wiarę malutkim dzieciom, ateizując je już w przedszkolach i tworząc klasy zerowe, aby zanim dziecko zetknie się z katechetką i księdzem, było przygotowane do dalszej ateizacji. Często utrudnia się katechizację w szkołach podstawowych i licealnych, układając tak zajęcia szkolne, aby nie było czasu na religię. Programy nauczania i wychowania w szkołach – nie mówiąc już o środkach masowego przekazu – są tak pomyślane, aby nie przekazywały dziatwie i młodzieży tego, co jest chrześcijańskie w naszej kulturze narodowej. Można mnożyć inne przykłady, jak kolonie letnie bez dostępu dzieci do świątyń i bez Mszy świętej niedzielnej, pomimo nawet pisemnych żądań rodziców o praktyki religijne dla swoich dzieci.

Pragnę, abyście wiedzieli – Wy, którzy przyjmujecie Obraz Matki Bożej – że walka z religią nie ustała. Zelżały zewnętrzne formy ucisku Kościoła, natomiast trwa walka z wiarą i chrześcijańską kulturą Narodu, jakby do przemian społecznych w Ojczyźnie konieczne było wyrywanie Boga z serc ludzkich. Wszyscy wierzący w Polsce, biskupi i kapłani, rodzice, młodzież i dzieci, są odpowiedzialni za zachowanie wiary Narodu i chrześcijańskiej kultury ojczystej.

Po to, więc, przede wszystkim, przychodzi do Was Matka Najświętsza, aby ożywić w Was wiarę i aby Was wspomóc w walce o zachowanie jej i przekazanie nowemu pokoleniu młodej Polski. Rodzina twierdzą wiary Narodu.

Chrystusowej wiary Ludu Bożego w Ojczyźnie naszej strzeże i broni w pierwszym rzędzie Kościół święty – przez biskupów i kapłanów w posłudze słowa na ambonie, w katechizacji, w listach pasterskich i memoriałach do rządu. Wiara jest umacniana i rozkrzewiana w świątyniach, gdzie przychodzą wierni, aby usłyszeć o Bogu, aby się z Nim spotkać i w sakramentach świętych zjednoczyć. Ale, by ludzie przyszli do świątyni, muszą tego pragnąć, muszą wierzyć, a prawdy wiary muszą poznać w rodzinie.

Rodzina jest niejako pierwszą świątynią, gdzie dzieci dowiadują się o Bogu, jest pierwszą szkołą wychowania chrześcijańskiego. To, co ojciec i matka przekażą dziecku z prawd wiary, tak zapada w duszę, jest taką siłą i potęgą, że pozostaje niezatarte w sercu człowieka nieraz do końca życia, choćby przeszedł on przez całe okresy błędnych dróg. Zdarza się, że po latach odejścia od Boga, a może i wojowania z Nim, człowiek udręczony życiem wraca do prawd, które wpoiła mu matka. Dlatego, gdy Bóg jest usuwany z wychowania i ze wszystkich miejsc publicznych, musi się znaleźć w Polsce bezpieczne miejsce dla Niego.

Poza świątynią tym miejscem jest rodzina, najmniejsza komórka życia społecznego i najmniejsza społeczna komórka życia Kościoła. Rodzina musi stać się twierdzą wiary, gdzie uratuje się życie Boże w Jezusie Chrystusie; gdzie przekaże się prawdy wiary dzieciom i młodzieży; gdzie usłyszą one o Bogu i Jego świętych prawach. Rodzice muszą się stać pierwszymi zwiastunami wiary dla swoich dzieci, a rodzina musi być małym domowym Kościołem (Sobór Watykański Drugi).

Tak było zawsze w naszej historii. Rodzina polska była twierdzą wiary i polskości, była skarbcem kultury chrześcijańskiej w najcięższych okresach niewoli i prześladowania. Dlatego od tysiąca lat – mimo straszliwych prób i doświadczeń, których nie szczędziły nam dzieje – przetrwaliśmy, ostaliśmy się i jesteśmy Narodem katolickim. Dzisiaj też w rodzinie musi być przechowana wiara i chrześcijańska kultura Narodu, która tak boleśnie znika z naszego życia publicznego:

„Twierdzą nam będzie każdy próg

Tak nam dopomóż Bóg”. (*)

Umiłowane Dzieci, tak bardzo ukochane przez Chrystusa i Jego Matkę! Idzie do Was Maryja, Matka Chrystusowa, Matka Waszej rodziny – Pani Jasnogórska i Królowa Polski. Idzie, aby ożywić Waszą wiarę, aby rozpalić Wam serca żarem miłości do swego Syna, aby okazać Wam macierzyńską miłość i troskę. Idzie po to, aby Wam pomóc uczynić wielki

rachunek sumienia, aby Was spytać, jak wygląda Wasza wiara na co dzień? Jak wygląda Wasze życie sakramentalne? Czy chodzicie na Mszę świętą, czy przyjmujecie Chrystusa do serc? Czy posyłacie dzieci na katechizację, czy sami przekazujecie im prawdy wiary?

A Wy, Dzieci i Młodzieży, czy przychodzicie na lekcje religii, czy garniecie się do sakramentów świętych? Czy nigdy nie opuszczacie Mszy świętej niedzielnej i świątecznej? Czy umiecie przyznać się w szkole do Chrystusa i Jego Matki? Czy wiecie, co Jej zawdzięczacie?

Wiara bez uczynków martwa jest. Dlatego idzie do Was Matka, aby Was zapytać, jak wygląda Wasze życie z wiary, Wasza wierność i jedność małżeńska oraz czystość Waszej rodziny? Czy jesteście trzeźwi, czy nie zawlokły się w Wasze życie rodzinne najrozmaitsze grzechy i nałogi? Czy macie miłość wzajemną do siebie w rodzinie, miłość małżeńską i rodzicielską, a także miłość do sąsiadów i do wszystkich ludzi? Być twierdzą wiary i chrześcijańskiej kultury ojczystej to znaczy także być twierdzą chrześcijańskich obyczajów, życia trzeźwego, czystego i moralnego, opartego na ewangelicznej miłości.

Idzie do Was Matka, aby Wam w tym wszystkim pomóc, aby rozpalić to, co zgasło, zjednoczyć to, co się rozproszyło. Gdyby grzechy Wasze były czerwone jak szkarłat, przez łaskę Jezusa Chrystusa, którego niesie Wam Jego Matka, wybieleją, jako śnieg. Nie lękajcie się Jej przyjąć, pomimo poczucia win i niegodności. Idzie do Was Matka, nie po to, aby Was sądzić i czynić Wam wyrzuty, ale by Wam pomóc, by Was dźwignąć, pocieszyć, obudzić nadzieję, stać się oddechem Waszego trudnego, umęczonego życia i wskazać Wam jedyną, niezawodną drogę w ramionach Kościoła świętego i Tego, który jest życiem Kościoła – Jezusa Chrystusa.

Oddajcie Jej Waszą rodzinę. Aby to wszystko stało się rzeczywistością, aby zapewnić sobie pomoc Matki Jezusowej, oddajcie Jej całą Waszą rodzinę po wszystkie czasy. Oddajcie się Jej gorąco, bezgranicznie w macierzyńską niewolę miłości. Jeżeli już jesteście Jej oddani, ponówcie serdecznie akt Waszego oddania. Uczyńcie to tak, jak potraficie, według Waszego zrozumienia, szczerze i gorąco. Pamiętajcie o tym, co powiedział błogosławiony Maksymilian Maria Kolbe, że jeżeli ktoś odda się Matce Bożej i aktu tego nigdy nie odwoła – a przecież nikt z Was by tego nie uczynił – Maryja zawsze będzie uważała go za absolutną własność swoją i będzie się nim szczególnie opiekowała aż do śmierci.

Gdy Obraz Nawiedzenia odejdzie z Waszej rodziny, wiedzcie, że już na zawsze pozostaniecie w szczególny sposób własnością Maryi, Jej rodziną, całkowicie Jej oddaną. Ponawiajcie ten akt oddania często, choćby własnymi, prostymi słowami.

Dzieci umiłowane katolickiej rodziny, które przygotowujecie się na święte Nawiedzenie Matki Chrystusowej! Od dnia Nawiedzenia Waszej rodziny przez kopię Jasnogórskiego Obrazu, stańcie się twierdzą wiary i chrześcijańskiej kultury ojczystej. Ożywcie w sobie wiarę w Boga. Nie opuszczajcie codziennego pacierza. Nigdy nie opuszczajcie Mszy świętej niedzielnej i świątecznej. Przekazujcie dzieciom wiarę Chrystusową, czuwajcie, by brały udział w katechizacji. Postanówmy sobie, że na wzburzonym morzu współczesnej niewiary rodzina Wasza będzie silna Bogiem, mocą Jezusa Chrystusa, który jak podczas burzy na morzu zdolny jest uśmierzyć wszystkie przeciwności życia.

Niech Was rozpłomienia radość żywej wiary i nadziei. Niech Was ogarnie miłość Chrystusa, która przewyższa wszelki zmysł. Niech Was ogarnie pokój Boży, który przyniesie Wam Matka Jezusa Chrystusa i słodka Matka nasza. Gdy nadejdzie Jubileusz 600-lecia obecności Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, cała Polska i Wasze rodziny nawiedzone przez Bogurodzicę, wszyscy razem zaśpiewamy maryjny hymn chwały i uwielbienia Boga – wielkie Magnificat katolickiej Polski.”

(*) M. Konopnicka, Rota. W świadomości Polaków jest jedną z najważniejszych pieśni narodowych. Po odzyskaniu niepodległości była „kontrkandydatem” Mazurka Dąbrowskiego do hymnu narodowego.\

S. WYSZYŃSKI, List Prymasa do polskich rodzin przygotowujących się na nawiedzenie kopii obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, Gniezno, 15 VIII 1978, w: KiPA, t. 60, s. 233-234.

 

(Znalezione w Internecie / Źródło Instytut Prymasowski)